Krótki list o siostrzeństwie...

Drogie czytelniczki,

Czy znacie Irene Lusztig?

 

Irene wyruszyła w podróż po Stanach, żeby odnaleźć kobiety, które w latach 70-tych napisały i wysłały listy do amerykańskiego feministycznego magazynu „Ms.", uznawanego za pierwsze mainstreamowe czasopismo w USA. Irene odnalazła je i poprosiła o odczytanie listów na głos i przed kamerą. Podobno w archiwum magazynu „Ms” znajduje się olbrzymia korespondencja pochodząca z lat 1972 - 1980, łącznie 20 tysięcy listów.

Zatem kobiety przed kamerą czytają listy sprzed 40 lat. Listy, w których czytelniczki piszą o udawanych orgazmach, o molestowaniu w pracy, o trudach w wychowaniu dzieci i problemach w znalezieniu pracy.

Czytają kobiety wykształcone. Kobiety białe i zamożne. Kobiety czarne. Z wielkim przejęciem czyta nastolatka. Młode i stare. Jest nawet list z kobiecego więzienia.

Jedna z kobiet czyta swój list sprzed ponad czterdziestu lat w których po raz pierwszy (jako nastolatka) przyznaje się do tego, że nie pociągają jej mężczyźni.

Tylko kobiety.

Te listy brzmią dziwnie aktualnie. Mimo upływu lat niewiele się zmieniło.

W głowie utkwił mi list czytany przez kobietę pracującą na stacji benzynowej. Mówi ona o tym, że tu w Oakland w Kalifornii praca, którą wykonuje nie cieszy się zaufaniem. I że nawet kobiety, które tankują na stacji nie wierzą w jej umiejętności. I proszą o to żeby - do jasnej anielki! - to mężczyzna przyszedł i napompował koła w ich samochodzie.

A przecież ona to zrobi równie świetnie!

Z wielkim zaciekawieniem słucham kobiecych opowieści. Im więcej ich słucham, tym bardziej rozumiem słowa, które w filmie Irene Lusztig, wypowiada młoda dziewczyna -

Feministką można być na więcej sposobów niż jeden.”

Widzę jak różne jesteśmy.

Film „Siostrzeństwo”, reż Irene Lusztig, obejrzałam podczas festiwalu Nowe Horyzonty 2018.

Z poważniem,

Katarzyna Szota-Eksner (wierząca w moc pisania listów, w ogóle w moc pisania. I w siostrzeństwo. Serio!)

 

Lipiec 2018 r.
Katarzyna Szota-Eksner
Geek Factory