HerStory
zamknij
Dodano do koszyka:
kupuj dalej
idź do koszyka

Dzikie życie…

Fascynujące jest to, że w pewnym sensie staliśmy się częścią całości. Myliśmy się w górskich strumieniach, spaliśmy w naturalnym środowisku (sprzątając za sobą oczywiście), gotowaliśmy posiłki przy strumieniu albo na szczycie góry.
To była ostatnia noc na dziko. Za chwilę ruszamy do Bukaresztu. (Przez te kilkanaście dni tylko raz spaliśmy na campingu).

Karpaty są przepiękne.

Próbowaliśmy przejechać całą trasę ACT (Adventure Country Tracks Romania) co nie do końca się udało, ponieważ często droga zamieniała się w urwisko albo była po prostu korytem rzeki. Dwa razy musieliśmy zawrócić. Grzegorz jest niesamowitym kierowcą a Galloper dawał radę nawet w ekstremalnie trudnych warunkach.

Nocowaliśmy w miejscach kompletnie bezludnych, zapachem z ogniska odstraszając niedźwiedzie. Jest ich tutaj bardzo dużo ale są to dzikie zwierzęta, które nie atakują bez powodu (najsmutniejszym obrazem są niedźwiedzie przy trasie transfograskiej karmione przez nieodpowiedzialnych ludzi, smutny to jest widok świadczący tylko o tym jak bardzo nie szanujemy dzikiego życia).

Fascynujące jest to, że w pewnym sensie staliśmy się częścią całości. Myliśmy się w górskich strumieniach, spaliśmy w naturalnym środowisku (sprzątając za sobą oczywiście), gotowaliśmy posiłki przy strumieniu albo na szczycie góry.

Często spaliśmy w starych zdziczałych sadach przy rzekach. Piękne i groźne góry w tle, rzeka i kruki krążące nad doliną. To krajobraz, który trudno zobaczyć w innej części Europy. (Kruk zwyczajny to największy przedstawiciel rodziny krukowatych w Europie. Jest niezwykle inteligentnym ptakiem, współpracuje z wilkami i potrafią też zapamiętywać ludzi i miejsca na wiele lat).

Nigdy w sumie nie byliśmy sami. Towarzyszyły nam zwierzęta, które nocą podchodziły pod nasz namiot albo samochód w którym spaliśmy (często tylko domyślaliśmy się po śladach ich obecności). W ostatnią noc prawdopodobnie borsuk pogryzł mi klapka, którego zostawiłam obok samochodu :) 

To nie jest opowieść o ludziach, bo tych podczas naszej wędrówki nie spotkaliśmy za wielu. (Albo te spotkania nie były tak znaczące).

To jest opowieść o dzikiej przyrodzie, której przez chwile mieliśmy zaszczyt być częścią. Bardzo mnie to wzrusza.
Lipiec 2026 r.
Katarzyna Szota-Eksner

Galeria