To był zwykły przypadek...
Wieczorem słucham relacji Piotra Kaszurawy nagranej w powrotnej drodze z siłowni, którą niestety zamknięto z powodu alarmu przeciwlotniczego. Wojenny Kijów, ,,i tak żyjemy pomiędzy jednym bombardowaniem a drugim”.
To nie jest przypadek. Tragizm, absurd i zabawność współistnieją w tych samych zdarzeniach.
To nie jest przypadek. Tragizm, absurd i zabawność współistnieją w tych samych zdarzeniach.
,,To był zwykły przypadek”, najnowszy film Jafara Panahiego.
Małżeństwo z kilkuletnią córką wraca wieczorem do domu, ale awaria samochodu zmusza ich do udania się do warsztatu. Jeden z mechaników proponuje pomoc. Drugi, przyglądający się z oddali Vahid (Vahid Mobasheri), rozpoznaje w kliencie komisarza irańskiej policji, który torturował go w trakcie przesłuchań po antyrządowych protestach. Vahid ciągle utyka, a przez ból pleców i uszkodzone nerki porusza się z nieukrywanym trudem. Wierzy, że nie skrzywdziłby muchy, ale czy żądza zemsty nie okaże się silniejsza? (Z opisu filmu Onet)
Kara i zbrodnia.
Ale też jest to film o przemocy, która zatacza kolejne kręgi.
(A rozwiązanie wcale nie jest ukojeniem.)
Dziś myślałam o tym filmie obserwując tęczę, która pojawiła się nad Gliwicami. W powietrzu przez chwilkę czuć było wiosnę.
Przy całym ogromie napięcia film jest równocześnie lekki i dowcipny. Jak to jest w ogóle możliwe?
Wieczorem słucham relacji Piotra Kaszurawy nagranej w powrotnej drodze z siłowni, którą niestety zamknięto z powodu alarmu przeciwlotniczego. Wojenny Kijów, ,,i tak żyjemy pomiędzy jednym bombardowaniem a drugim”.
To nie jest przypadek. Tragizm, absurd i zabawność współistnieją w tych samych zdarzeniach.
Na zdjęciu marzenie - wspomnienie lata!
Małżeństwo z kilkuletnią córką wraca wieczorem do domu, ale awaria samochodu zmusza ich do udania się do warsztatu. Jeden z mechaników proponuje pomoc. Drugi, przyglądający się z oddali Vahid (Vahid Mobasheri), rozpoznaje w kliencie komisarza irańskiej policji, który torturował go w trakcie przesłuchań po antyrządowych protestach. Vahid ciągle utyka, a przez ból pleców i uszkodzone nerki porusza się z nieukrywanym trudem. Wierzy, że nie skrzywdziłby muchy, ale czy żądza zemsty nie okaże się silniejsza? (Z opisu filmu Onet)
Kara i zbrodnia.
Ale też jest to film o przemocy, która zatacza kolejne kręgi.
(A rozwiązanie wcale nie jest ukojeniem.)
Dziś myślałam o tym filmie obserwując tęczę, która pojawiła się nad Gliwicami. W powietrzu przez chwilkę czuć było wiosnę.
Przy całym ogromie napięcia film jest równocześnie lekki i dowcipny. Jak to jest w ogóle możliwe?
Wieczorem słucham relacji Piotra Kaszurawy nagranej w powrotnej drodze z siłowni, którą niestety zamknięto z powodu alarmu przeciwlotniczego. Wojenny Kijów, ,,i tak żyjemy pomiędzy jednym bombardowaniem a drugim”.
To nie jest przypadek. Tragizm, absurd i zabawność współistnieją w tych samych zdarzeniach.
Na zdjęciu marzenie - wspomnienie lata!