Zbieram herstorie czasów kwarantanny...

Trudno się pisze w pierwszej osobie o rozstaniu. O rozczarowaniu. O swoim bólu. O strachu, który przychodzi nad ranem. Bliska mi osoba cierpi na nerwicę natręctw (czy bardziej niż inni boi się zarażenia?). To tak jakby narrator nadawał temu co czujemy większą wagę. Usprawiedliwiał. Bronił przed śmiesznością wynikłą z nadmiernej emocjonalności. Albo co gorsza z egzaltacji.
Lucia Berlin (czuła obserwatorka poniżonych, uzależnionych, źle zakochanych i pracujących za grosze) w opowiadaniu ,,Punkt Widzenia’’ pisze:
,,Wyobraźcie sobie opowiadanie Czechowa pt. Zgryzota napisane w pierwszej osobie. Stary człowiek opowiada nam, że jego syn właśnie umarł. Czulibyśmy zażenowanie, dyskomfort, nawet znudzenie, zareagowalibyśmy dokładnie tak, jak reagują pasażerowie woźnicy w opowiadaniu. Jednak bezstronny głos Czechowa przydaje temu mężczyźnie godności. Przyswajamy empatię, jaką ma dla niego autor, i jesteśmy głęboko poruszeni, jeśli nie śmiercią jego syna, to starym człowiekiem mówiącym do konia.”
Bo wszyscy jesteśmy raczej niepewni siebie.



Trudno się pisze w pierwszej osobie o rozstaniu.
O rozczarowaniu.
O swoim bólu.
O strachu, który przychodzi nad ranem.
Bliska mi osoba cierpi na nerwicę natręctw (czy bardziej niż inni boi się zarażenia?)
To tak jakby narrator nadawał temu co czujemy większą wagę.
Usprawiedliwiał.
Bronił przed śmiesznością wynikłą z nadmiernej emocjonalności. Albo co gorsza z egzaltacji.



,,Nie mam już siły’’- pisze do mnie nauczycielka pracująca online ze swoimi uczniami i w tym samym czasie opiekująca się trójką małych dzieci .
Albo.
Starsza pani sprzedająca w moim ulubionym warzywniaku.
,, Mój mąż jest bardzo schorowany, muszą uważać. Co dziennie wracając z pracy ściągam ubranie, myję ręce, dezynfekuję. I dopiero wtedy zaglądam do niego.”



(Tak, woda morska jest przecież podobno dobra na chodniki - rzekła Filifionka - Kolory nie puszczają i chodnik ma potem taki świeży zapach...
,,Chcę, żeby Gapsa zrozumiała - pomyślała. - Chcę, żeby ktoś zrozumiał, że się boję, ktoś, kto mógłby mi odpowiedzieć: ,,Ależ, oczywiście, rozumiem świetnie, że się boisz”. Albo: ,,Czegóż tu się bać, na miłość bosą? W taki piękny, spokojny letni dzień?”. Żeby powiedział cokolwiek bądź, ale żeby coś powiedział."
Te ciasteczka upiekłam według przepisu babci - powiedziała Filifionka.)
Opowiadanie z Doliny Muminków ,,O Filifionce, która wierzyła w katastrofy”, czytałyśmy we wtorek na jodze w naszej tajemnej grupie Nadzieja w Mroku.



A kurier, który w pierwszych dniach kwarantanny przyszedł do Kafo z paczką? To była moja ostatnia taka kawa. Nikt nie widział co nas czeka ale wszyscy staliśmy się bardziej rozmowni. Tak jakbyśmy chcieli to zrobić na zapas. Świeciło słońce a dziewczyna za ladą troskliwie pucowała dzbanek.
,, Ja proszę pani to będę pracować do końca. Wychowuję sam nastoletniego syna, jak nie pracuję to nie zarabiam. Nie dam się zwolnić.”


Zbieram herstorie czasów kwarantanny. Te pisane w pierwszej osobie. Proszę o udostępnienia.
www.her-story.pl

Kwiecień 2020 r.
Katarzyna Szota-Eksner
Geek Factory